Obecnie Vrbov jest prawie zwyczajną wsią na Spiszu. Niemal celowo piszę to słowo. Przecież każda zwyczajna wieś na Spiszu ma urząd miejski, kilkuset mieszkańców, którzy mają swój kościół, parafię, dzwonnicę, miejskie boisko do piłki nożnej, szkołę, bibliotekę, ulicę, staw… No cóż, nie jesteśmy taką zwykłą wsią. To, co nas wyróżnia, to być może tylko basen. Jednak ten basen zawsze co roku przyciąga nowych gości, zwłaszcza z Polski, Czech, Niemiec, Węgier, ale także z innych krajów i oczywiście mieszkańców z całej Słowacji. Dzięki nim lotów w naszym kraju nie można porównać z lotami w innych wioskach. Mamy życie :-). Rano, po przebudzeniu, można już zobaczyć ludzi idących ulicą w krótkich spodenkach z matami i ręcznikami w dłoniach. Kiedy tak leżysz w ogrodzie, słyszysz hałas w ciszy z daleka, co to jest? Cóż, ludzie na basenie. Szczególnie w weekendy w okolicy jest dużo ludzi. Jednak ten piękny okres kończy się wraz z odejściem lata. Ludzie powoli znikają z ulic, wieczorem na placu nie ma już tylu młodych ludzi, nie jest już tak gorąco. W dodatku po zmroku pojawia się już prawdziwa kosa, która jest charakterystyczna dla klimatu podtatrzańskiego. Jak tylko się ściemni, latem, nie do końca września, potrzebujesz czegoś na koszulkę z krótkim rękawem. Ulice są puste. Tak pamiętam, kiedy byłem mały. Ale czasy się zmieniają, turyści już nas nie opuszczają, bo od dwóch lat basen czynny jest przez cały rok. Jest ich mniej, owszem, ale Vrbov nie jest już taki, jak kiedyś, kiedy nie spotkałem żywej duszy w drodze do sklepu na placu… 🙂

Wierzby z góry
Vrbov z wysokości powyżej 4000 stóp

Widok z 1400 stóp na Vrbov. Na dole znajduje się ulica Kupeľská. W górnej części widać już stawy, a jeśli wyglądasz lepiej, to też baseny. Możliwe, że kiedy przyjedziesz do Vrbov, zauważysz na niebie motorowe rogalo. Na pewno będzie to nasz proboszcz Andrej Legutký. W ten sposób jego parafia jest naprawdę pod lupą.

Zdjęcie kościoła przy basenie

Zdjęcia są już poniżej. Masz taki widok na Vrbov ze wzgórza nad basenem termalnym?

Styczeń w Vrbovie i widok na Tatry

Załączam też kilka zimowych zdjęć wsi i okolic z jednego miłego styczniowego weekendu. Tej zimy było dużo śniegu, a tata dostał teleobiektyw na święta - tak powstały ujęcia tatrzańskich szczytów.

Między Vrbovem a Kežmark

Ładny zimowy dzień, który wyglądał bardziej niż lato. Ale wiatr wiał dzielnie, więc na pewno nie żałowaliśmy zimnych ubrań. Ale piękna panorama Tatr była tego warta. Podobne widoki znajdziesz na wzgórzach między Vrbovem a Lubicą. Przepraszam za gorszą jakość zdjęć, nie chciałem ciągnąć ze sobą aparatu i teraz przepraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.